Projekt dla miasta Hajnówki w ramach Programu Regrantingowego "Dbamy o drzewa 3 - inicjatywy społeczne

Cele małego projektu

  • Zmiana nawyków pielęgnacji zieleni miejskiej.
  • Zwiększenie różnorodności zieleni miejskiej.
  • Zróżnicowanie przestrzeni publicznej poprzez mozaikę środowisk
  • Kształtowanie dobrych nawyków ekologicznych u dzieci.
  • Propagowanie projektu w innych miejscowościach.
  • Rozwinięcie projektu na krzewy i drzewa.
  • Realizowany projekt ma za zadanie zrównoważenie pielęgnacji roślinności zielnej do jej rzeczywistego potencjału, tak biologicznego, jak estetycnego. Dotyczyć ma głównie pielęgnacji obszarów zielonych w miastach i osadach w ten sposób aby ograniczyć koszenie traw i pozostawiając enklawy "dzikiej" roślinności zielnej.

    Drugim aspektem małego projektu jest urozmaicenie skwerów i parków w kilka gatunków rodzimych grzbów poprzez zaszczepienie ich grzybni. Jest to całkiem fajny element edukacji ekologicznej dla dzieci - bo przecież mało kto "sadził grzyby". Z wielu badań wynika, że takie zajęcia w terenie najbardziej są zapamiętywanie przez dzieci i dalej kształtujące ich osobowość w sferze psychologicznej - oczywiście w dobrym znaczeniu.

    Burmistrz miasta Hajnówki poddał też następny pomysł - obsadzenie bluszczem szpetnej wieży ciśnień w mieście. Jest to oczywiście sposób na ukrycie szpetnych elementów architektury, lecz także stworzenie nowego ekosystemu dla roślin i zwierząt

    Co napisała Joanna Nikodemska w "Fokusie"

    Siedzę więc w domu przy szczelnie zamkniętych oknach. Nie jestem odosobniona - na osiedlowych forach jedni narzekają na hałasujące od świtu kosiarki, inni - że trawa odrasta i nikt z tym nic nie robi. Ci drudzy nie wskazują przy tym prawie żadnych argumentów - poza estetycznymi - które przemawiałyby za koszeniem."

    Natomiast szkód, które w ten sposób się wyrządza, jest sporo. Po pierwsze razem z trawą pozbywamy się tzw. chwastów, czyli roślin, które uważamy za niepożądane. Jesteśmy na najlepszej drodze do zniszczenia swojej różnorodności biologicznej, tak jak zrobiły to inne metropolie w Europie - uważa dr Piotr Mędrzycki z Wyższej Szkoły Ekologii i Zarządzania. Gdy brytyjska organizacja Livingroofs zakładała zielone dachy w Londynie, liczyła, że rodzime rośliny szybko wysieją się same. Niestety, tak się nie stało, ponieważ było już za mało gatunków.

    Po drugie obecność w naszych ogrodach roślin zza płotu zapewnia wędrówki zwierząt, które rozsiewają i zapylają kwiaty. Owady z kolei przyciągają ptaki - nie trzeba więc stosować oprysków, bo szkodniki są zwalczane w sposób naturalny. Odpada też częste podlewanie- krótko koszony trawnik potrzebuje więcej wody, podczas gdy na przykład łoboda tatarska podczas suszy odżywa, tworząc zielone kobierce. Zamieniając trawnik w łąkę, oszczędzamy więc czas i pieniądze, możemy napawać się pięknem i zapachem kwiatów oraz ciszą - wystarczy ją kosić dwa razy w roku!

    Łąka kwietna jest jednym z najprostszych sposobów na wprowadzenie natury do ogrodu. I wcale nie zawsze trzeba czegokolwiek wysiewać. Można po prostu pozwolić rosnąć temu, co samo wyrasta, można trawnik kosić trochę rzadziej i już zyska na tym przyroda - mówi dr hab. Łukasz Łuczaj, prof. Instytutu Biotechnologii Uniwersytetu Rzeszowskiego.

    Po trzecie zachwaszczone trawniki lepiej wyłapują pyły i tłumią hałasy. Naszym uszom szkodzą jednak przede wszystkim kosiarki, podobnie jak dmuchawy, którymi usuwa się skoszoną trawę (a jesienią liście), wzbijając przy tym pył i kurz oraz emitując sporo spalin. By uciec od hałasu i zanieczyszczeń, coraz więcej osób przenosi się na przedmieścia, inni wyjeżdżają na działkę. I wpadają z deszczu pod rynnę, bo w cichej okolicy hałas urządzeń ogrodniczych jeszcze bardziej daje się we znaki.

    Dalej autorka pisze Jestem w stanie zrozumieć koszenie trawy na boiskach, w miejscach piknikowych czy w ogródkach, po których biegają dzieci, ale w pozostałych przypadkach - jest dla mnie głupotą. W naturze trawniki nie występują".

    Dodać należy, że zwiększana jest liczebność i różnorodność owadów - w tym niestety kleszczów, ale to inny temat. Na jednym okazie wełnicy (patrz zdjęcia na stronie głównej) naliczyliśmy 14 trzmieli.

    Następnie, dosiewając do trawników nasiona tzw. "kwiecistych łąk" możemy roślinność wbogacić o dalsze 40 gatunków kwiatów, jak obiecuje producent nasion. Jest to także poza "sianiem grzybów", jeden z elementów projektu "Bioróżnorodność w mieście".

    Takie łąki już istnieją

    Kwietna łąka pojawiła się na obwodnicy, przy skrzyżowaniu ulicy Podkarpackiej z Grodzką. Na niewielkiej powierzchni, około 30 m2, dwa miesiące temu wysiano mieszankę wielobarwnych roślin zarówno jednorocznych jak i wieloletnich. Teraz mieszkańcy cieszą oczy feerią kolorów i zapachów. To nie jest pierwsza taka łąka w Krośnie. W 2005 miasto udostępniło rondo Niezapominajki botanikowi Łukaszowi Łuczajowi, który zasiał tam polne kwiaty. - Była to druga po Warszawie taka łąka w Polsce, ale pierwsza wysiana na miejskim rondzie - mówi pan Łukasz.

    Kwietne łąki znajdują się również w Krakowie, Białymstoku, Warszawie, czy Katowicach. Są także popularne w Europie, np. w angielskim mieście Rotherham. Łąki mogą powstawać w parkach, wzdłuż dróg i na środkowych pasach, na osiedlach lub torach. Są mieszanką jednorocznych i wieloletnich gatunków. Znajdziemy wśród nich: bazylię, chaber, goździk, len, łubin, mak, nagietek, czy złocień. Są siedliskiem znacznie większej ilości owadów niż trawnik. - W wielu miejscach nie ma potrzeby zakładania łąki kwietnej, bo nasiona wielu roślin są już w glebie - mówi pan Łukasz. - Wystarczy tylko ograniczyć koszenie do maksymalnie trzech razy w roku, tak jak zrobiły to Warszawa, Wrocław i Łódź.

    Botanik zwraca uwagę, że kiedyś w Krośnie rosło wiele pięknych dzikich kwiatów, które wyginęły przez częstość koszenia. - Na przykład na obwodnicy w Turaszówce między pasami kwitły dawniej bodziszki łąkowe i pasternak. Wróciłyby na to miejsce, gdyby kosić je raz lub dwa razy w roku - podaje przykłady pan Łukasz. - Dawniej wiosną stary cmentarz był porośnięty niezapominajką leśną i kokoryczą pełną. Niestety jakieś 10 lat temu przyśpieszono pierwsze koszenie, które powinno być w połowie czerwca. Pierwszy z gatunków wyginął, zaś drugiego jest już mało.

    Łąka kwietna jest łatwa w utrzymaniu. Problemem może być tylko jej wysokość. Gdy jest za wysoka, trzeba ją kosić traktorem, kosą lub wykaszarką. Łukasz Łuczaj dostrzega same zalety w kwietnych łąkach. - Więcej natury, więcej gatunków, więcej piękna, więcej kolorów. Niektórzy podnoszą to, że łąka to więcej alergii i kleszczy. Ale alergie są powodowane także przez pyłek nanoszony z okolicznych podmiejskich terenów. Jest to więc mit. A kleszcze? Są także w parkach i na krzewach. Nikt nikomu nie każe kłaść się na łące! W miastach kleszczy zresztą jest i tak dużo mniej. W Internecie pojawiło się wiele pozytywnych komentarzy pod postami dotyczącymi łąki kwietnej na krośnieńskiej obwodnicy. - Jedni, w tym ja, są zachwyceni, inni narzekają - mówi pan Łukasz. - Szczególnie, że na prowincji króluje teraz kult wystrzyżonej trawy. Cierpi na tym przyroda, bo trawnik to bardzo ubogie w gatunki siedlisko.

    Tekst zaczerpnięto z portalu Krosno24.pl